niedziela, 31 maja 2015 10:50

Kamil Kiereś: Jeszcze nie utonęliśmy

źródło: GKS Bełchatów

- W poniedziałek zagraliśmy bardzo dobre spotkanie z Ruchem, zarówno pod względem mentalnym i taktycznym - zaczął pomeczową wypowiedź trener GKS.

Byliśmy też przygotowani fizycznie do tego meczu - powiedział z kolei szkoleniowiec GKS Bełchatów Kamil Kiereś. - Faza finałowa charakteryzuje się tym, że gra się co kilka dni. W moim odczuciu nie udało nam się zregenerować po intensywnym spotkaniu w Chorzowie. Zawisza był lepszy fizycznie. Byliśmy spóźnieni ten ułamek sekundy. Mimo że mieliśmy podobne założenia, jak na mecz z Ruchem, nie mogliśmy się odnaleźć w wielu fazach. Naszym zadaniem nie było grać nisko w defensywie, mieliśmy iść wyżej, zdominować posiadaniem piłki. To, co robiliśmy w Chorzowie, nie udawało się w meczu z Zawiszą.

- To było bardzo ważne spotkanie w walce o utrzymanie. Po zwycięstwie z Ruchem wrócił optymizm, poprawiła się też nasza sytuacja w tabeli. Po tym wyniku znów nie jest ciekawa. Nie chcę opowiadać bajek, ale nie zamierzam spuścić głowy. Wróciłem na stanowisko i powiedziałem, że będziemy bić się do końca. Póki istnieje matematyczna szansa, trzeba wierzyć. Jest woda na pokładzie, ale jeszcze nie utonęliśmy. W meczach z Kielcami i Łęczną powalczymy o punkty i mam nadzieję, że je wywalczymy - dodał trener "Brunatnych".

- Przed meczem powiedziałem piłkarzom, że kto złamie pierwsze dziesięć minut, wygra mecz. Był to Zawisza - powiedział trener Zawiszy Bydgoszcz, Mariusz Rumak.

- Nie wiedzieliśmy, czy w ostatnim wygranym przez siebie meczem z Ruchem Bełchatów był tak mocny czy Chorzów tak słaby - mówi Rumak. - Moi zawodnicy dobrze wykonywali postawione im zadania. Szybko zdobyliśmy dwie bramki. Martwiło trochę, że nie wykorzystywaliśmy swoich sytuacji i straciliśmy bramkę na 1:2. Mieliśmy dobre kontrataki, strzeliliśmy trzecią i czwartą bramkę i wciąż jesteśmy w grze o ekstraklasę. Mimo wygranej pozostajemy w strefie spadkowej. W mojej drużynie jest dużo wiary, ale też wielkie wyzwanie.

- W Bełchatowie nasz plan był taki, żeby też iść do przodu - podkreśla trener Zawiszy. - W szatni powiedziałem piłkarzom, że kto złamie pierwsze dziesięć minut, wygra mecz. Był to Zawisza.

Oceń publikację
(0 głosów)
Copyright © 2018 GKS.net.pl. Projekt: GKS.net.pl | KONTAKT

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Żeby dowiedzieć się więcej na temat cookies kliknij TUTAJ.