niedziela, 08 kwietnia 2018 08:00

Progres w grze, stagnacja w wyniku. Oceny za mecz w Legionowie

Progres w grze, stagnacja w wyniku. Oceny za mecz w Legionowie fot. Przemysław Piotrowski

Aby ocenić piłkarzy GKS-u Bełchatów po meczu z Legionovią, trzeba by rozdzielić pierwsze 45 minut od drugich. To były dwie odmienne historie. W pierwszej części GKS prezentował piłkę, jaką kibice bełchatowskiej drużyny chcieliby oglądać zawsze. Pressing na połowie rywala, akcje oskrzydlające i dominacja w środku boiska. Dzięki temu do szatni "Brunatni" schodzili z jedną bramką zaliczki. Jednak już od początku drugiej części spotkania dało się zauważyć, że GKS stracił kontrolę nad meczem. Legionovia przejęła inicjatywę, doprowadziła do remisu, a chwilowy zryw i bramka Bartosiaka w ostatecznym rozrachunku na niewiele się zdały, ponieważ w 87. minucie "Novia" ponownie wyrównała. Zamiast trzech, z Legionowa wywozimy zaledwie jeden punkt. Marzenia o awansie do I ligi trzeba więc chyba odłożyć na przyszły sezon. Zanim jednak wybiegniemy tak daleko w przyszłość, oceńmy poszczególnych zawodników "Brunatnych" w meczu z czerwoną latarnią ligi.

Skala ocen: od 1 (najgorszy) do 10 (najlepszy)

Paweł Lenarcik - 4 - Paweł pamięta GKS z czasów Ekstraklasy. Trenując wówczas z pierwszym zespołem, miał okazję podglądać m.in. Emiliusa Zubasa czy Arkadiusza Malarza. A mimo to, w jego grze widać chyba fascynację Manuelem Neuerem, ponieważ często gra wysoko, choć nie jest w tym elemencie zbyt pewny. Ponadto jego gra na linii bramkowej momentami  przyprawiała kibiców GKS-u o szybsze bicie serca. Przy bramce wyrównującej mógł chyba ustawić się nieco lepiej, choć trudno obarczać go bezpośrednią winą za stratę tego gola. Przy pierwszej bramce dla gospodarzy, bez szans. Nie zmienia to jednak faktu, iż 23-letni bramkarz tylko trzykrotnie w tym sezonie zachował czyste konto...

Mariusz Magiera - 3 -  w mojej opinii najgorszy występ Magiery w barwach GKS-u. W poprzednich spotkaniach stanowił głaz nie do przejścia i był dyrygentem młodej defensywy "Brunatnych". Został wykonawcą rzutów wolnych i już w 5. minucie piłka po jego strzale trafiła w zewnętrzną stronę siatki bramki Legionovii. Innym razem, gdy zawędrował pod bramkę rywala, nie był już nawet w połowie tak precyzyjny. Oddał strzał... nazwijmy to "piłeczką do nieba". Futbolówka najpierw uniosła się wysoko nad murawę, a dopiero potem opadła daleko za bramką Kochalskiego. Jednak Magiera to defensor, więc wróćmy do jego gry obronnej. Jako doświadczony gracz prezentował spokój w grze, ale w drugiej połowie chyba zaczęło brakować mu sił na równą walkę ze skrzydłowymi "Novii". Tracił kontakt z rywalami w pojedynkach biegowych oraz nie był w stanie zatrzymywać ataków gospodarzy. Dwa spotkania w pełnym wymiarze czasowym w przeciągu czterech dni to chyba za dużo dla 33-latka.

Filip Kendzia - 3 - nasz młody defensor walczył z rywalami, ale po jego grze widać jeszcze brak doświadczenia. Chwilami niepewny i zachowujący się tak, jakby piłka przeszkadzała mu w grze. Przy pierwszej straconej bramce dopuścił do zagrania wzdłuż linii bramkowej, które zakończyło się bramką Eryka Więdłochy. Ze Stalą nie straciliśmy bramki, z Legionovią dostaliśmy dwie, i choć ocena Filipa w porównaniu ze środowym spotkaniem jest podobna, to w Legionowie - pomimo utraty dwóch goli - zagrał trochę odważniej.

Damian Michalski - 3 - jegogrę można określić podobnymi słowami jak występ Kendzi. Wobec kontuzji Marcina Grolika, Damian wybiegł w podstawowym składzie i grał odważnie, ale w jego decyzjach brakowało boiskowego sprytu, który - miejmy nadzieję - będzie zyskiwać z każdym kolejnym meczem. Zdarzały mu się wolne powroty z akcji ofensywnych, przez co pozostawiał dziurę w obronie, którą próbowali wykorzystać gospodarze. Przy drugim golu dla Legionovii "na stojąco" próbował zablokować strzał Więdłochy, przez co chyba nieco zasłonił piłkę Lenarcikowi.

Marcin Sierczyński - 3 - asysta przy bramce Rachwała, to chyba jedyny plus jego występu. Nie tak produktywny na boku jak ostatnio, nieco schowany i wolniejszy od przeciwników. W pojedynku ze "Stalówką" to on napędzał ataki "Brunatnych", a wczoraj nasz zimowy nabytek chyba nie mógł odnaleźć się na boisku. Ponadto popełnił fatalny błąd przy pierwszej bramce dla Legionovii, dając się wyprzedzić napastnikowi gospodarzy, co w dużej mierze miało wpływ na ocenę jego występu.

Patryk Rachwał - 6 - kapitan wrócił w wielkim stylu! Po absencji spowodowanej ósmą żółtą kartką, "Rambo" ponownie wyprowadził swoich kolegów na murawę. Patryk to żywa legenda naszego klubu, która zostawia wszystkie siły na boisku, mobilizując kolegów przez pełne 90 minut. Podobnie było w Legionowie. W 39. minucie zdobył efektownego gola i dał kibicom nadzieję, że GKS wróci na zwycięską ścieżkę. Niestety, nadzieja okazała się złudna... Po końcowym gwizdku sędziego, miał sporo pretensji do jednego z partnerów za nieupilnowanie napastnika gospodarzy. Przez cały mecz doradzał, dawał wskazówki kolegom, ale nie ustrzegł GKS-u przed stratą punktów.

Emile Thiakane - 4 - wielkie zaskoczenie w wyjściowym składzie na ten mecz. Wiosną Senegalczyk zagrał tylko kilka minut ze Zniczem Pruszków. W Legionowie trener Pawlak zdecydował się jednak wystawić szybkiego zawodnika na pozycji napastnika. Przy "zacięciu" Giela mógł to być dobry pomysł, który miał chyba zaskoczyć rywali. Emile zagrał solidnie, choć bez większego błysku. Walczył o piłkę w pojedynkach biegowych i często je wygrywał. Dobrze wymieniał się pozycjami z Garuchem i Bartosiakiem. Oddał jeden dobry strzał, ale... ze spalonego. Po godzinie gry zmieniony przez Giela.

Bartłomiej Bartosiak - 6 - strzelec drugiej bramki dla GKS-u. Dobił strzał Marcina Garucha, który Kochalski wybił wprost do biegnącego wychowanka "Brunatnych". Poza tym - jak zawsze - Bartkowi nie można było odmówić ambicji i woli walki. W  jego grze brakuje jednak dłuższego błysku, który utrzymałby się dłużej niż przez kilka minut. Gra Bartosiaka falowała w ciągu całego spotkania, trochę jak GKS w drugiej połowie. Widać jednak progres w porównaniu z poprzednim spotkaniem. 

Dawid Flaszka - 5 - zawodnik, który mógł wpisać się na listę strzelców przynajmniej trzy razy. W pierwszej połowie był jedną z najjaśniejszych postaci na boisku. Dryblował, mijał przeciwników jak tyczki, a jego podania otwierały kolegom drogę do bramki. Pod koniec pierwszej połowy nawinął Tomasza Wojcinowicza i huknął z ok. 25 metrów, a piłkę po jego strzale nie bez trudu bramkarz gospodarzy wybił na rzut rożny. Wcześniej sędzia powinien chyba odgwizdać "jedenastkę" za faul na Dawidzie, który ubiegł Klemena Nemaniča lecz został przez niego zahaczony w polu karnym. Najlepszą okazję "Flacha" miał jednak w 77. minucie, gdy po dośrodkowaniu Chwastka i zgraniu piłki przez Giela, stanął na piątym metrze "oko w oko" z Mateuszem Kochalskim, jednak przeniósł piłkę ponad bramką. Gra ofensywna Dawida to na pewno dobry prognostyk przed zbliżającymi się derbami. W defensywie jest jednak gorzej. To on zapomniał "przykryć" Więdłochy w 87. minucie, w wyniku czego "Novia" doprowadziła do remisu.

Marcin Garuch - 5 - podobnie jak Rachwał wrócił do gry po meczu pauzy za "żółtka".Filigranowy pomocnik słabe warunki fizyczne nadrabia walecznością oraz sprytem i nie inaczej było w pierwszej połowie meczu. "Garu" był aktywny nie tylko w ataku, gdzie świetnie rozumiał się z Thiakane i Bartosiakiem, ale wracał także do obrony, gdzie ratował zespół z opresji. W drugiej połowie jego gra wyglądała już nieco gorzej, ale to on miał spory udział w drugiej bramce dla GKS-u.

Marcin Ryszka - 4 - jedyny zawodnik, któremu sędzia Mirosław Górecki pokazał w tym spotkaniu żółtą kartkę. I ten fakt pokazuje, że młodzieżowiec występujący w zielonej koszulce gra nieustępliwie. Miał swoje okazje, próbował zmienić wynik, pociągnąć grę do przodu, ale w jego zagraniach brakowało błysku, choć wiemy, że posiada talent, który pozwala grać o wiele lepiej. Miejmy nadzieję, że "wybuch" talentu nastąpi już w sobotę!

Z ławki rezerwowych weszli: 

Piotr Giel - 3 - brak najskuteczniejszego gracza GKS-u w podstawowej jedenastce był chyba największym zaskoczeniem. Piotrek na boisku pojawił się w 64. minucie, zastępując na szpicy Thiakane. Już od dłuższego czasu "Gielu" nie potrafi zdobyć bramki i pomimo wielu prób nie jest w stanie się przełamać. Także w meczu z Legionovią miał okazje, ale albo nie był w stanie opanować piłki albo po prostu ją tracił. W jego grze dało się zauważyć niesamowitą chęć gry, ale kiedy się za bardzo chce, to czasami nie wychodzi. Napastnika rozliczamy za zdobywane bramki, a tego we wczorajszym meczu ponownie zabrakło, stąd dość niska ocena rosłego zawodnika. Miejmy nadzieję, że już za tydzień w derbach, "Gielu" pokona golkipera rywali.

Robert Chwastek - 2 - grę Roberta cechują waleczność i inteligencja, choćw środowym meczu ze Stalą Stalowa Wola momentami był bezradny. Także dzisiaj pokazał, że nie bez powodu rozpoczął mecz na ławce. Chwastek poniżej pewnego poziomu w barwach górniczego klubu nie schodził, ale ostatnie tygodnie są dla niego wyjątkowe trudne. Obrazem tego może być zmarnowana stuprocentowa sytuacja, kiedy to po wyłożeniu piłki przez Dawida Flaszkę, znalazł się sam przed pustą bramką! Mimo to, w jakiś niewyjaśniony sposób dał się ubiec defensorowi gospodarzy. A to powinien być gol na dobicie rywala! Po tej sytuacji, chyba zbyt długo ją analizował, ponieważ zaczął tracić proste piłki. Być może Robert za bardzo chce, bo w jego wypowiedziach można odczuć niedosyt i złość spowodowaną stratą punktów w kolejnych meczach. Robercie, spokój lepszy od nerwów. Wtedy z pewnością wpadnie! ;)

Mikołaj Bociek - na boisku od 90. minuty. Za krótko, by ocenić występ.

Oceń publikację
(1 głos)
Copyright © 2018 GKS.net.pl. Projekt: GKS.net.pl | KONTAKT

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Żeby dowiedzieć się więcej na temat cookies kliknij TUTAJ.