Bartosz Żurek: Jesteśmy tu po to, aby utrzymać GKS

#gksnigdyniezginie
#gksnigdyniezginie

Kilka godzin po transferze przeprowadziliśmy z Bartkiem Żurkiem krótką rozmowę. – Każdy chce udowodnić, że jest coś wart – mówi młody pomocnik o wypożyczeniu do GKS-u.

Michał Nawrot: – Kiedy w ogóle pojawił się temat twojego przyjścia do GKS-u Bełchatów.
Bartosz Żurek:
 – Jakieś 3-4 tygodnie temu. Trener zespołu Młodej Ekstraklasy zapytał, czy nie chciałbym jechać na sparing GKS-u. Oczywiście zgodziłem się, przyjechałem. Później dostałem wiadomość, że klub z Bełchatowa chciałby mnie wypożyczć na pół roku.

– O zainteresowaniu twoją osobą dowiedzieliśmy się już jakiś czas temu, ale chwilę to trwało zanim kluby się dogadały. Podejrzewam, że to nie twoje wymagania finansowe stały na przeszkodzie.
– Szczerze powiem, że nie wiem o co chodziło między klubami. Nie dowiadywałem się. Prędzej mój menedżer mógłby powiedzieć o co konkretnie chodziło.

– Nie oszukujmy się, gdybyś miał szanse grać w pierwszej drużynie Legii to do GKS byś nie przyszedł. Teraz jesteś w ostatniej drużynie w tabeli i jak patrzysz na swoją szansę tutaj w Bełchatowie?
– W Legii nie miałbym takiej szansy, jak w tutaj. Bełchatów jest ostatni, ale jeszcze jest druga runda. Każdy przychodząc tutaj będzie walczył o to, żeby GKS utrzymał się w Ekstraklasie.

– Liczysz, że twoja kariera potoczy się tak jak m.in. Damiana Zbozienia, który po pobycie w GKS gra w drużynie z Gliwice pierwszoplanową rolę?
– Taką mam nadzieję. Myślę, że każdy zawodnik, który idzie na wypożyczenie chciałby udowodnić, że jest coś warty. Udowodnić poprzedniej drużynie, tak jak ja Legii, że jednak jestem dobrym zawodnikiem i warto na mnie stawiać.

– Na koniec powiedz proszę o swoich mocnych stronach.
– W sumie jestem lewonożny, ale czy gram na lewej pomocy czy na prawej to nie ma dla mnie różnicy.