O autorze

Damian Agatowski

W redakcji: od 2013 roku
Krótko o swojej pasji: Miłość do piłki i przywiązanie do GKS Bełchatów zaszczepił mi tata, z którym do dziś wiernie kibicujemy "Biało-zielono-czarnym"...

Email This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.

Najnowsze wideo

GKS po kadrowej rewolucji. Powiew świeżości czy tuzinkowa przeciętność?

środa, 08 sierpnia 2018 21:52
GKS po kadrowej rewolucji. Powiew świeżości czy tuzinkowa przeciętność? fot. Damian Agatowski

Czwarty rok z rzędu przychodzi kibicom GKS-u Bełchatów przyzwyczajać się do nowych nazwisk w drużynie. I choć zmiany barw klubowych piłkarzy to nic nadzwyczajnego, szczególnie przed rozpoczęciem nowego sezonu, to jednak przy Sportowej 3 mówimy niemalże o kolejnej wymianie połowy zespołu. Przesadzam z akcentowaniem rewolucji kadrowej? No to spójrzmy na liczby. Na ten moment do klubu przyszło dziewięciu nowych zawodników (wliczając w to powracających m.in. Grzelaka i Szymorka), a odeszło jedenaście nazwisk, które w dużej mierze decydowały wiosną o sile „Brunatnych”. Trener pozostał ten sam, ale GKS jest jakby nowy. Czy lepszy? Zastanówmy się wspólnie.

Konia z rzędem temu, kto przewidział, że w trzech pierwszych ligowych pojedynkach, ten "nowy" GKS nie ugnie się przed żadnym z rywali. A przeciwników wcale nie mieliśmy łatwych. Na początku remis ze spadkowiczem z I ligi Pogonią Siedlce, później wygrana z mającą apetyt na czołówkę tabeli Siarką i ostatnio punkt przywieziony z Radomia, czyli boiska innego faworyta ligi – Radomiaka. I choć po trzech pierwszych meczach poprzedniego sezonu, "Brunatni" mieli na swoim koncie dwa zwycięstwa i porażkę, to trzeba pamiętać, że mierzyli się wówczas z dwoma zespołami, które do końca drżały o utrzymanie w lidze: Błękitnymi Stargard i Stalą Stalową Wolą, mając za sobą tylko jedną konfrontację z zespołem z czołówki - Garbarnią Kraków. Przed rokiem kibice z wielkimi nadziejami przystępowali do nowego sezonu, gdyż GKS stawiany był w gronie faworytów do awansu. Co z tego wyszło, wszyscy dobrze pamiętamy. W tym roku miano to przypadło innym zespołom, a o górnikach w tej kwestii raczej nikt nie wspomina. Może to i lepiej...

Spójrzmy na okoliczności, w jakich trener Artur Derbin kompletował skład drużyny na nowy sezon. Najpierw z Bełchatowa odeszli czołowi piłkarze: Piotr Giel - zdobywca 16-tu goli, Dawid Flaszka - drugi najskuteczniejszy strzelec zespołu (11 bramek) czy filigranowy, lecz zawsze waleczny Marcin Garuch. Do tego grona dołączyły inne znaczące - jak na II ligę - piłkarskie nazwiska: Łukasz Pietroń, Robert Chwastek i nieźle zapowiadający się Patryk Janasik. To wszystko sprawiło, że przynajmniej połowa filarów, na których w ubiegłym sezonie opierał się GKS, nagle się rozsypała. Atmosferę budowania nowej drużyny nie ułatwiały sygnały płynące z klubu o niestabilnej sytuacji finansowej, co wiązało się z przyszłością naszego czterdziestolatka oraz brak licencji w pierwszym terminie. Ostatecznie Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN uwzględniła odwołanie klubu i GKS Bełchatów otrzymał pozwolenie na grę w II lidze w sezonie 2018/19. Uff!

Szkoleniowiec „Brunatnych” wraz z dyrektorem sportowym Marcinem Węglewskim zakasali rękawy i wzięli się do pracy. I tak oto, po początkowych czystkach w szatni, spokojnie rozpoczęło się kompletowanie składu, który miał zaprezentować ciut lepszą jakość piłkarską, za stosunkowo mniejsze pieniądze. Przez Bełchatów przewinęło się w tym czasie prawie dwudziestu testowanych piłkarzy, z czego trenerzy wyłowili dziewięciu. Na pierwszy plan wysuwa się Patryk Mularczyk, którego przyjście do klubu było o tyle zaskakujące, że na Sportową trafił z kadry beniaminka Ekstraklasy – Zagłębia Sosnowiec. Młody zawodnik w trzech pierwszych meczach udowodnił, że do Bełchatowa nie przyjechał za karę, lecz po to by grać i zbierać doświadczenie. Szybki, dobrze wyszkolony technicznie i niezwykle aktywny w akcjach ofensywnych. A co najważniejsze, skuteczny! To właśnie jego bramka w meczu z Siarką dała impuls drużynie do ataków. Drugą ustrzelił w sobotę w Radomiu i jeśli w kolejnych spotkaniach nie spocznie na laurach, to GKS będzie miał z niego wiele pożytku, a on sam po powrocie z wypożyczenia, z pewnością otrzyma szansę gry w Ekstraklasie.

GKS przez ponad cztery godziny nie pozwolił strzelić sobie gola, co jest sporą zasługą nowych-starych obrońców Mateusza Szymorka i Mikołaja Grzelaka, którzy jako jedni z pierwszych „nowych” pojawili się w okresie przygotowawczym przy Sportowej. Boczni defensorzy wespół ze środkowymi Grolikiem i Michalskim, godnie zastąpili kontuzjowanych Marcina Sierczyńskiego - który wiosną rozegrał wszystkie mecze w pełnym wymiarze czasowym(!) - oraz doświadczonego Mariusza Magierę. Dodatkowo cieszy fakt, że dziś szczelną obronę zespołu stanowi aż trzech wychowanków GKS-u. Mało tego! W kadrze zespołu na pierwsze spotkanie z Pogonią było aż dziewięciu zawodników o statusie wychowanka górniczego klubu. Może to jest właśnie ta droga, którą klub powinien podążać w przyszłości, stawiając przede wszystkim na swoich?

W drugiej linii pojawił się zbierający wcześniej szlify w zespole rezerw, 19-letni Mateusz Stolarczyk (na zdjęciu poniżej) oraz waleczny Paweł Czajkowski, który podczas premierowego meczu w Siedlcach, doznał rozcięcia skóry na czole. W ten sposób 23-letni pomocnik, który trafił do Bełchatowa z KSZO Ostrowiec Św., będzie miał po debiucie w barwach GKS-u "pamiątkę" na całe życie w postaci blizny. Z kolei "Stolar", młody i ambitny, mógł w potyczce z Radomiakiem zapewnić naszej drużynie komplet punktów. Mógł, gdyby tylko nie zagotował się w momencie podania mu piłki przez… bramkarza gospodarzy. To roztargnienie zrzucam jednak na karb młodości.

"Jestem zadowolony z gry mojego zespołu w defensywie, ale pracujemy nadal wariantami ofensywnymi, by stwarzać sytuacje i strzelać bramki. Mamy dużo możliwości personalnych z przodu i jeszcze chwilę, by wybrać najlepszy wariant" - mówił przed meczem z Siarką trener Artur Derbin. Właśnie za ofensywę mają odpowiadać m.in. Bartosz Biel, Adam Setla i Hubert Tylec, którzy póki co przegrywają rywalizację w składzie z Thiakane, Bartosiakiem czy Ryszką, ale myślę, że wszystko przed nimi.

Do uzupełnienia całości układanki nie można pominąć "zakorzenionych" w GKS: bramkarza Pawła Lenarcika, który w trzech meczach przepuścił tylko strzał z karnego Brazylijczyka Leandro, choć był o włos aby przedłużyć swoją serię minut bez straconego gola. Bartłomiej Bartosiak, zastępujący w roli kapitana Patryka Rachwała, strzelec gola w meczu z Siarką i autor precyzyjnego dośrodkowania, które Mularczyk zamienił w Radomiu na gola. Émile Thiakane, który również nie zapomniał jak dogrywać kolegom aby ci zdobywali bramki – jak Bartosiak w meczu z Siarką. A całość uzupełnia Marcin Ryszka, który rozegrał świetną partię w meczu z Siarką - "Do tej pory Marcin grał u mnie na lewej obronie i nie próbowałem go na pozycjach "6" lub "8". Okazuje się, że to przyniosło nam możliwości, jeśli chodzi o zmiany w środku pola" – tak jego grę podsumował szkoleniowiec GKS-u.

Póki co w trzech meczach oglądaliśmy 18-tu zawodników, a przedsmak tego, co pozostali mają do zaoferowania trenerowi i drużynie, dostaniemy zapewne w kolejnych spotkaniach. Z poziomem oczywiście może być różnie, ale biorąc pod uwagę ambicję i zaangażowanie "młodych-gniewnych" oraz nieprzewidywalność II ligi, jakoś o rezultaty jestem dziwnie spokojny. Zwłaszcza w nadchodzącym meczu z beniaminkiem z Częstochowy.

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z założeniami, w tym sezonie będziemy oglądali GKS grający zupełnie inaczej niż we wcześniejszych latach. Inaczej, czyli przede wszystkim pewniej w obronie i bardziej finezyjnie w przodzie, oczywiście przy zachowaniu efektywności i powtarzalności. Taki ambitny plan chce wcielić w życie trener Derbin. Dostał ku temu możliwie osiągalne - w ramach dzisiejszych realiów klubu - "narzędzia", którymi od początku dobrze się posługuje.

W piłce nożnej wyznacznikiem są osiągane przez drużynę wyniki. Jeżeli te wyniki są, wszyscy możemy powiedzieć, że okno transferowe było trafione i klub wraz ze sztabem wykonał ruch we właściwą stronę. A skoro w zeszłym sezonie piłkarze "z nazwiskami" nie osiągnęli z GKS znaczącego wyniku, to może właśnie zawodnicy - w większości - "na dorobku" wypadną lepiej? Co znaczy lepiej? Chociażby to, że odniosą serię kilku przekonywujących zwycięstw z rzędu na swoim stadionie, a z delegacji będą wracać z jakąkolwiek zdobyczą punktową. Póki co, plan działa. A jak będzie później? Dowiemy się po zakończeniu rundy.

Oceń publikację
(7 głosów)
Copyright © 2018 GKS.net.pl. Projekt: GKS.net.pl | KONTAKT

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Żeby dowiedzieć się więcej na temat cookies kliknij TUTAJ.