czwartek, 23 maja 2019 19:37

Końcowy triumf "Brunatnych" pozacierał obraz przeciętnej gry. Noty po Błękitnych

Końcowy triumf "Brunatnych" pozacierał obraz przeciętnej gry. Noty po Błękitnych fot. Damian Agatowski

Poziom spotkania był raczej niski. Gdyby nie kontekst, czyli walka "Brunatnych" o awans, nie byłoby się czym ekscytować. GKS dopiero w ostatnich minutach nieco zaryzykował i postanowił przycisnąć Błękitnych. Najlepszą okazję zaprzepaścił w doliczonym czasie gry Przemek Zdybowicz i skończyło się bezbramkowym remisem. Ostatecznie korzystny rezultat z Torunia, zapewnił naszej drużynie upragniony awans, więc o stylu zaprezentowanym w Stargardzie nikt już raczej nie myślał. My jednak tradycyjnie, jak po każdym spotkaniu, postanowiliśmy ocenić grę podopiecznych Artura Derbina. Kogo można wyróżnić, a kto wspomnienia z meczu 34. kolejki będzie starał się wymazać? Poznajcie nasze oceny.

Paweł Lenarcik7 – po raz osiemnasty(!) w tym sezonie zachował czyste konto. W pierwszej połowie GKS nie stracił bramki tylko dzięki niemu. Już w 4. minucie po wrzutce z prawego skrzydła naszego bramkarza próbował pokonać Jakub Szrek. Bezskutecznie. W 29. minucie uderzenie Przemysława Brzeziańskiego zza pola karnego 24-latek także obronił. Po zmianie stron swojego gola szukał również Mateusz Kwiatkowski, lecz bramkowe konto Błękitnych wciąż było zerowe. Na szczególne uznanie zasługuje interwencja z 74. minuty, kiedy fenomenalnie wybił piłkę spod nóg rywala. Poza zabezpieczeniem bramki, golkiper "Brunatnych" neutralizował wszelkie dośrodkowania i dyrygował poczynaniami kolegów z obrony.

Mikołaj Grzelak6 – w defensywie solidny, w ofensywie (jak zawsze) bardzo aktywny. W 31. minucie posłał miękką wrzutkę do Mularczyka, któremu zabrakło niewiele by zmienić tor lotu piłki. Jego współpraca z Bartoszem Bielem układała się bardzo dobrze. Mimo dobrej drugiej połowy, trzeba przyznać, że w pierwszej części spotkania dał się kilka razy ograć. Konsekwencją tych przegranych pojedynków na skrzydle były groźne dośrodkowania w nasze pole karne. Na szczęście nie zakończyły się one golem dla miejscowych.

Damian Michalski6 – w pierwszej części spotkania miał problemy z upilnowaniem Piotra Kurbiela. Z biegiem czasu wyglądało to już lepiej, a nasz stoper tylko się nakręcał. Widać było, że swój ostatni mecz w barwach GKS-u chciał ukoronować zdobytym golem. Przy stałych fragmentach gry piłkarze Błękitnych mieli z nim spore problemy. Kilka minut po przerwie po dośrodkowaniu Artura Golańskiego z rzutu rożnego, wygrał walkę o piłkę, lecz niestety pomylił się nieznacznie i uderzył obok bramki. W 72. minucie zablokował groźne uderzenie Brzeziańskiego. Wisienką na torcie było jego znakomite zgranie do Zdybowicza w 90. minucie, którego młody napastnik nie potrafił zamienić na gola.

Marcin Grolik6 – nie odstawiał nogi, notując kolejny dobry mecz. Podobnie jak Michalski, na początku miał problemy z upilnowaniem szybko przemieszczających się rywali. Z upływem czasu jego gra nabierała jednak rumieńców, a piłkarze Błękitnych mieli coraz mniej miejsca. Walczył w powietrzu, przecinał akcje rywali, a kiedy była taka potrzeba ruszał do przodu. W 43. minucie był bardzo blisko strzelenia bramki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Idealnie uderzał z woleja czym sprawił ogromne problemy Rzepeckiemu.

Mateusz Szymorek5 – momentami chaotyczny i nie tak aktywny z przodu jak Mikołaj Grzelak. Zagrał poprawny mecz, ale nic poza tym. Mniej angażował się w akcjach oskrzydlających niż we wcześniejszych spotkaniach. Przy rzutach rożnych zostawał na środku boiska i dobrze, ponieważ zapobiegał w ten sposób kontratakom Błękitnych. W samej końcówce napomniany żółtą kartką za brzydki faul na swoim imienniku - Kwiatkowskim.

Paweł Czajkowski5 – w pierwszej połowie jakby wycofany, przez co piłkarze ze Stargardu zdominowali środek pola. W drugiej części gry, kiedy GKS zaczął dominować, również gra Pawła wyglądała znacznie lepiej. W 81. minucie po podaniu Mikołaja Grzelaka, stanął przed szansą pokonania bramkarza, jednakże Marcin Rzepecki złapał piłkę. Warto wspomnieć o jego grze w destrukcji. Sporo pomagał z tyłu, rozbijając ataki Błękitnych

Artur Golański5 – nie był to tak widowiskowy i dobry występ jak w poprzedniej kolejce z Widzewem. Mimo to wspólnie z Pawłem Czajkowskim dobrze się uzupełniali. Starał się, choć nie za wiele mu wychodziło. Na plus bite przez niego stałe fragmenty gry, które stwarzały sporo zagrożenia i niepokoju pod bramką Stargardu. Na minus żółta kartka z 56. minuty za przewinienie na połowie Błękitnych.

Bartosz Biel5 – wygrywał sporo pojedynków i szarpał na skrzydle, niestety niewiele z tego wynikało. Na pewno dobrze czuł się w grze kombinacyjnej, przyczyniając się do tego, że GKS w drugiej połowie dobrze funkcjonował jako kolektyw. W 31. minucie powalczył o piłkę i wycofał ją do Mikołaja Grzelaka, który z kolei zagrał do "Mulara". Mało brakowało a ta sytuacja - zapoczątkowana przez "Bielika" - zakończyłaby się bramką. Gasł z każdą minutą, nie będąc oszczędzanym przez przeciwników. Zszedł z boiska w 86. minucie, wyraźnie utykając.

Patryk Mularczyk6 – jak zwykle kreatywny, do czego zdążył nas już przyzwyczaić. Większość akcji GKS-u przechodziła przez niego. W 31. minucie po centrze Mikołaja Grzelaka był blisko pokonania bramkarza. Przez całe spotkanie szukał luk w formacji obronnej gospodarzy i posyłał prostopadłe podania do kolegów. W 53. minucie uruchomił na skrzydle Putina, który próbował mu odegrać, jednakże zrobił to niedokładnie. Kilkanaście minut później po centrze Bartosiaka, mógł zdobyć bramkę, lecz jego strzał głową przeleciał nad bramką miejscowych. W 83. minucie uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego, a jego dokładny i mocny strzał wyłapał skoncentrowany tego dnia Rzepecki.

Viktor Putin5 – ciągle szukający gry i stosunkowo aktywny. Widać było, że pozyskanemu zimą z Wisły Sandomierz zawodnikowi naprawdę się chce. W 18. minucie wygrał pojedynek na skrzydle i dośrodkował, lecz nikt nie przeciął tego podania. Jeszcze przed przerwą w sporym zamieszaniu próbował dobić strzał Grolika, jednakże jego uderzenie zostało zablokowane. Na początku drugiej połowy ciekawie rozegrał akcję z Patrykiem Mularczykiem. Niestety zabrakło dokładnego podania Ukraińca w pole karne. Aktywny do pewnego momentu, w 72. minucie zmieniony przez Huberta Tylca.

Bartłomiej Bartosiak5 – nie był to oczywiście tak spektakularny występ jak ten z Widzewem, aczkolwiek gracze Błękitnych byli bardzo uczuleni na naszego kapitana i nie odstępowali go na krok. Trudno było mu dojść do sytuacji bramkowej. W 75. minucie dośrodkował z rzutu wolnego na głowę "Mulara", któremu nie udało się trafić w bramkę. W ostatnich minutach w ogromnym zamieszaniu i niepewnej interwencji Rzepeckiego, stanął przed szansą na zdobycie gola, jednakże nie udało mu się wepchnąć piłki do bramki stargardzian.

Z ławki rezerwowych weszli:

Hubert Tylec i Przemysław Zdybowicz – bez oceny, ponieważ grali zbyt krótko. Obaj stanęli jednak przed szansą zapisania się w protokole: Tylec mógł zdobyć gola w 81. minucie po wstrzeleniu z obrzeży pola karnego. Zapolował na futbolówkę, którą sprzątnął mu sprzed nosa Mariusz Rzepecki. Z kolei strzał Zdybowicza z pięciu metrów trafił prosto w bramkarza Błękitnych. Zaspali obrońcy ze Stargardu i mogli zostać za to surowo ukarani.

Copyright © 2020 GKS.net.pl. Projekt: GKS.net.pl | KONTAKT

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Żeby dowiedzieć się więcej na temat cookies kliknij TUTAJ.